Kenya Upał MTB Expedition

 

Strona
główna

O wyprawie

Informacje praktyczne

Trasa

Relacja
z podróży

Galeria
FOTO

Sprzęt

Linki

Kontakt

 

 

 

 

|Nairobi-Gilgil|   |Gilgil-Nakuru|   |Nakuru-J.Bogoria|   |J.Bogoria-Kisumu| |Kisumu-Kisii|   |Kisii-Narok|   |Narok-Nairobi|   |Wybrzeże|   |Safari|

 

Narok – Nairobi

Remontowana droga B3Dalsza część drogi B3 okazała się być podczas gruntownego remontu. Naprawdę jechało się ciężko – mnóstwo pyłu, ciężarówek, busików safari… Tylko robotników i maszyn mogłoby być więcej. Przebudowa, nawet w porównaniu do tych, które znamy z  Polski, szła nad wyraz niemrawo. Przy drodze tej napotkaliśmy dużo Masajów – zarówno takich z dziurami w uszach i czerwonych kocach, jak i bez dziur i w normalnych koszulach, oraz wszelkie inne kombinacje ubiorów. Zauważyliśmy, że ci starsi prawie zawsze pozwalają się fotografować, natomiast młodzi – niezależnie czy ubrani tradycyjnie, czy nie – zawsze chcą pieniędzy. Jest to skutek dużej ilości turystów przejeżdżających przez te rejony. Policja w Kenii jest lubiana i szanowanaZatrzymaliśmy się u stóp wulkanu Suswa we wiosce o tej samej nazwie, przy posterunku policji. Tutejsi policjanci byli nad wyraz mili i pomocni. Dało się z nimi normalnie porozmawiać, dali nam też trochę wody z prywatnych zapasów na drogę i – co może dziwić – odmówili zapłaty!

Parę kilometrów za Suswą odbiliśmy na gruntową drogę w kierunku Ngong, leżącego na przedmieściach Nairobi. Niestety nasza mapa po raz kolejny zawiodła – drogi na niej i w rzeczywistości nie do końca się pokrywały. Zawiedli nas także miejscowi, którym chyba duma nie pozwala się przyznać, że czegoś nie wiedzą. Jak pytaliśmy czy ta droga prowadzi do Ngong, zawsze oŻyrafy niespodzianie spotkane na drodzedpowiadali twierdząco. Jak spytaliśmy o jakieś miasteczko, którego nazwy nie znali, to odpowiadali, że leży tam, za górą. Ale nikt nie powiedział „nie wiem”. W ten sposób zrobiliśmy ekstra 20 km po sawannie w pyle i upale. Naszym pierwszym błędem na tej trasie było zapytanie o kierunek na rozstaju dróg kobiety – niestety, ale kenijskie kobiety nie bardzo się orientują. Jedna nawet się twardo upierała, że nam pokazała dobrą drogę i że innej nie ma – podczas gdy trzeba było wrócić parę metrów i była inna… Niektóre kobiety znają prawdopodobnie tylko drogę od domu do źródła wody, lub na pole i z powrotem. Niestety. Jeszcze długa droga, jeśli chodzi o rozwój cywilizacyjny przed Kenią. Mimo kłopotów z lokalizacją na tej drodze, był to jeden z najciekawszych dni naszej podróży. Miejscowi relaksują się podziwiając widoki jakie mają koło swego domuSpotkaliśmy mnóstwo nieskażonych turystyką ludzi, zebry i żyrafy z dala od parków narodowych i ponownie wdrapaliśmy się na ścianę Wielkiego Rowu, co wiąże się z niesamowitymi widokami.

Następnego dnia dotarliśmy w końcu do Ngong – miasto sprawia wrażenie zdecydowanie bogatszego od wszystkich innych miast mijanych po drodze. W panoramie widzianej ze wzgórza widać dużo dachów krytych dachówką, jakieś ogrody, płoty – coś od czego już dawno się odzwyczailiśmy.

W końcu minęliśmy granicę Nairobi, przejazd nieopodal wielkich slumsów z widokiem na bogate, biznesowe centrum z wieżowcami, mały odpoczynek w reprezentacyjnej części miasta w Uhuru Park (Park Niepodległości) i zaraz byliśmy z powrotem w naszej „bazie” po drugiej stronie miasta. Mieliśmy szczęście, że dotarliśmy do celu w niedzielę – ruch był zdecydowanie mniejszy niż w ciągu tygodnia. W ten sposób zakończyliśmy pierwszą część naszej podróży.

 

|Wstecz|   |Dalej|

© 2007 platki.waw.pl