Kenya Upał MTB Expedition

 

Strona
główna

O wyprawie

Informacje praktyczne

Trasa

Relacja
z podróży

Galeria
FOTO

Sprzęt

Linki

Kontakt

 

 

 

|Nairobi-Gilgil|   |Gilgil-Nakuru|   |Nakuru-J.Bogoria|   |J.Bogoria-Kisumu| |Kisumu-Kisii|   |Kisii-Narok|   |Narok-Nairobi|   |Wybrzeże|   |Safari|

 

Kisumu – Kisii

Serwis rowerowy pod KisumuZanim opuściliśmy Kisumu, odwiedziliśmy zachwalany w przewodniku Hippo Point – być może byliśmy poza głównym sezonem, ale widok tam zastany nie zachęcał do zostania tam nawet chwili – brudno, pełno śmieci, błota, jakaś rozgrzebana budowa – w dodatku było pochmurno i szaro. Ale za to ujrzeliśmy największe jezioro świata w pełnej okazałości – Jezioro Wiktorii. Czym prędzej udaliśmy w dalszą drogę wzdłuż brzegu jeziora. Zwiedziliśmy rejony Homa Bay i zatrzymaliśmy się nieopodal miasteczka/wioski Mbita,  skąd mieliśmJ. Wiktoriiy dobry punkt wypadowy na wyspę Rusinga. Jadąc dalej wzdłuż brzegu jeziora droga była okropna – gruntowa, górzysta, a czasem bardzo kamienista. Nieopodal Parku Narodowego Ruma spotkaliśmy na drodze żyrafy! Jadąc rowerami wśród żyraf czuliśmy się jak pierwotni odkrywcy Afryki. Po kilkudniowej przeprawie przez te trudno dostępne rejony osiągnęliśmy rybacką wioskę Karunga, gdzie odbiliśmy drogą C1Spotkanie trzeciego stopnia8 na zachód w kierunku Kisii. W tym miejscu zaczął się asfalt, a raczej to co z niego zostało – w 2/3 droga składała się z dziur. Na szczęście po wyjechaniu na główną szosę (A1) wielkie dziury się skończyły, zaczęły się za to wielkie ciężarówki mknące do Tanzanii – szczęśliwie nie w wielkiej ilości.

Dojechaliśmy do malowniczo położonego pośród upraw herbaty miasta Kisii – jednego z gorszych miast na naszej trasie – ludzie jakoś strasznie nie przyjemni, w dodatku straszny tłok, brud i hałas. Uciekliśmy stamtąd jak najszybciej.

 

|Wstecz|   |Dalej|

© 2007 platki.waw.pl