Kenya Upał MTB Expedition

 

Strona
główna

O wyprawie

Informacje praktyczne

Trasa

Relacja
z podróży

Galeria
FOTO

Sprzęt

Linki

Kontakt

 

 

 

Informacje praktyczne

Poniższe rady sporządziliśmy na podstawie naszych własnych doświadczeń. Polecamy uzupełnić zdobytą tutaj wiedzę o informacje zawarte w przewodnikach.

Dojazd

  • do Nairobi najłatwiej oczywiście przylecieć samolotem
  • praktycznie każda linia lotnicza ma swoją politykę dot. przewozu roweru
  • wyjeżdżając należy się twardo upierać przy swoim – nam chcieli potraktować rowery jako nadbagaż, co wyniosłoby nas 1450 USD zamiast 80 EUR, czyli cenę biletu za przewóz roweru

Pieniądze, zakupy

  • 1 PLN = ok. 22 KSh (w 2007 r.)
  • w miejscach turystycznych można zwykle płacić zarówno dolarami jak i szylingami kenijskimi, a na lotnisku w Nairobi przyjmują każdą walutę; jednak poza utartymi szlakami można posługiwać się jedynie szylingami
  • robiąc zakupy (szczególnie kupując pamiątki) zawsze warto się targować, a przede wszystkim poznać realne ceny, gdyż od białych chcą nawet 10 razy więcej; oto ceny z 2007 roku niektórych produktów (mogą być nieco zawyżone…):
    • banany – małe 2 KSh/szt., duże 5 KSh/szt.
    • pomarańcze 5 KSh/szt.
    • mango 10-20 KSh/szt.
    • papaja 20 KSh/szt.
    • arbuz 50 KSh/szt. (nad J. Baringo)
    • ananas 30-40 KSh/szt.
    • chai (herbata z mlekiem i cukrem) 5 lub 10 KSh/szt.
    • mandazi 5-10 KSh/szt. (zależy od wielkości)
    • chiapatti 10-20 KSh/szt.
    • yai (jajko) na twardo lub sadzone 10 Ksh/szt.
    • ugali – mboga (z warzywami) 25 KSh, nyama (z mięsem) 65 KSh
    • maharagwe (fasolka) 15-30 KSh (na ogół za wielki talerz)
    • githeri (fasolka z kukurydzą) 30 KSh
    • wali (ryż) 20-50 KSh
    • ¼ kurczaka 100 KSh
    • cola – mała 25 KSh, duża 35 KSh
    • woda butelkowana – tyle co cola; opłaca się kupować wodę w baniakach 5 litrowych za 110-140 KSh
    • orzeszki od ulicznego sprzedawcy – małe 5 Ksh, średnie 10 Ksh, duże 20 Ksh
  • czasami można się też targować o cenę noclegów – jednak zwykle cena pokoju uzależniona jest od podaży noclegów w mieście/wiosce, a nie od warunków tam panujących
  • zawsze warto też się targować o cenę biletów wstępu do parków lub muzeów; czasem udawało nam się wejść jako studenci z 50% zniżką; okazuje się jednak, że takie prawo mają tylko zorganizowane grupy
  • w Kenii istnieje kultura napiwków; nawet za najdrobniejszą przysługę każdy zawsze liczy na napiwek; trzeba mieć to na uwadze, gdy pozwala się sobie pomagać

Zdrowie

  • należy mieć dobrze skompletowaną apteczkę; skład naszej wyglądał tak:
    • leki antymalaryczne,
    • woda utleniona, spirytus salicylowy, tribiotic, gencjana, altacet, plastry z opatrunkiem i bez, bandaż elastyczny i zwykły, opatrunki jałowe
    • maść na stawy,
    • talk, maść z cynkiem na obtarcia
    • tabletki do odkażania wody/jodyna z kroplomierzem, wit.C do neutralizowania smaku,
    • filtry przeciwsłoneczne, coś na oparzenia
    • coś na uczulenie, wapno
    • węgiel, sole nawadniające, coś na biegunkę
    • tabletki przeciwbólowe
    • coś na przeziębienie
  • w Nairobi można kupić bez recepty i o wiele taniej niż w Polsce leki antymalaryczne – Lariam, lub jego tańszy szwajcarski odpowiednik, niedostępny w Polsce – Mephaquin, zawiera on tyle samo substancji aktywnej Mefloquine, a jest ponad 2 razy tańszy
  • repelenty lepiej kupić w Polsce (najlepiej zawierające DEET); w Kenii ciężko znaleźć dobre, a poza tym są bardzo drogie
  • tanią i dobrą moskitierę można kupić w Kenii
  • należy wziąć ze sobą tabletki odkażające wodę lub jodynę, gdyż czasem są problemy z wodą (w przypadku jodyny używa się 5-10 kropel na litr); dobrze jest dodać musującej witaminy C, która w dużym stopniu neutralizuje smak jodyny lub chloru
  • filtry przeciwsłoneczne należy zabrać z Polski – na miejscu są bardzo drogie i jest bardzo mały wybór
  • chroniąc się przed słońcem należy tez pamiętać o dobrych okularach przeciwsłonecznych i przewiewnej, jasnej odzieży, najlepiej bluzki z zakrytymi ramionami i długie spodnie (patrz również obyczaje)

Obyczaje

  • osoby przeciwnej płci nie powinny publicznie trzymać się za ręce, obejmować się, itd. (często się za to spotyka mężczyzn trzymających się za ręce – jest to oznaka ich przyjaźni)
  • nie polecamy noszenia szortów i bluzek na ramiączka – miejscowi zawsze noszą długie spodnie, roznegliżowany biały turysta zwracałby na siebie jeszcze większą uwagę
  • na wybrzeżu jest dużo Muzułmanów, w związku z tym, z wyjątkiem plaż, należy zwrócić uwagę na strój, by nie urazić ich religii
  • kobiety w Kenii nie są traktowane na równi z mężczyznami – często w rozmowie murzyni zwracają się tylko do mężczyzny ignorując zupełnie słowa kobiety, traktując ją jak powietrze; nie należy się dziwić, jeśli w lokalnej knajpce mężczyzna dostanie posiłek jako pierwszy

Jedzenie

  • nie ma sensu brać żadnych kuchenek, gdyż można jeść w lokalnych knajpkach zwanych hoteli; jedzenie w nich jest bardzo proste, ale pożywne, nie mieliśmy problemów żołądkowych
  • hoteli znajdują się wszędzie tam gdzie są ludzie – czyli w każdej najmniejszej wiosce; z reguły im mniejsze hoteli, tym smaczniejsze jedzenie
  • śniadanie składające się z bardzo pożywnej herbaty z mlekiem zamiast wody, z cukrem i mandazi (coś w rodzaju pączka bez nadzienia) wynosi ok. 1 zł
  • na obiad jedliśmy głównie fasolkę – tanio, pożywnie i zazwyczaj smacznie – cena ok. 3 zł wraz z dodatkami; tańsze od fasolki jest tylko ugali, czyli rodzaj kukurydzianej papki w stanie stałym – bez smaku, suche, za to bardzo pożywne
  • często mieliśmy możliwość jedzenia mięsa, jednak nie korzystaliśmy z niej – mięso przyrządzane po kenijsku jest zwykle pokrojonym kawałkiem danego zwierzęcia wrzuconym do gara lub na ruszt; rzadko można uświadczyć coś smacznego, w dodatku jest kilkukrotnie droższe od fasolki
  • dietę można wzbogacać o przepyszne owoce – papaje, mango, ananasy; wbrew naszym przypuszczeniom owoce nie są bardzo łatwo dostępne, zwykle ma się do wyboru jeden owoc, który rośnie w dużej ilości w danym regionie.

Noclegi

  • szukając hotelu nie należy kierować się na szyldy z napisem „hotel” gdyż w 99,9% przypadków będzie to knajpa; należy szukać czegoś, co ma w nazwie „lodge”, „lodging”, „boarding”
  • praktycznie w każdym miasteczku jest lepszy lub gorszy tani hotelik dla miejscowych tzw. B&L (boarding and lodging); zawsze mogliśmy spać w 2 osoby w „jedynce”; ceny są na ogół bardzo niskie (10-20 zł); w niektórych regionach są problemy z wodą i elektrycznością, cena jednak nie zależy od warunków
  • nocowanie na dziko w regionach, które zwiedzaliśmy jest praktycznie niemożliwe, gdyż, nawet z dala od miejscowości, wszędzie są ludzie; alternatywą dla tanich hotelików jest nocleg u dobrych ludzi, lub na policji - policjanci są bardzo życzliwi i zapraszają do rozbicia namiotu przy posterunku; w większych miastach jedyną możliwością noclegu jest jednak hotel

Jazda, bezpieczeństwo

  • po pierwsze: nie należy wybierać się w niebezpieczne rejony kraju
  • dobrze przed zmierzchem wiedzieć, gdzie będziemy nocować
  • na ruchliwych drogach trzeba BARDZO uważać na ciężarówki – gdy się zbliżają, zjeżdżać na pobocze
  • lepiej nie jechać główną szosą Naivasha-Nakuru, jest bardzo ruchliwa i na dużym jej kawałku brakuje pobocza
  • mogą się przydać jakieś upominki dla dzieci, np. długopisy; należy jednak zachować roztropność i obdarowywać nimi, jedynie, gdy naprawdę na to zasłużą – inaczej nie opędzimy się od tłumu chcących prezentu dzieci
  • przydatny może być słowniczek suahili; najlepiej przed wyjazdem poduczyć się trochę suahili - miejscowi będą inaczej patrzeć na białego znającego coś w suahili; ponadto nie zawsze, zwłaszcza na wsiach, można dogadać się po angielsku
  • mapy lepiej kupić w Polsce – my jeździliśmy z mapą przywiezioną z Polski 1:950000, gdyż w Nairobi nie znaleźliśmy dokładniejszej, natomiast Kenijczycy mówili, że jest to najlepsza mapa, jaką widzieli
  • pytając o drogę należy się zapytać, dokąd prowadzi droga (zamiast jak dojechać do określonej miejscowości) i podejść z dystansem do odpowiedzi; tutejsi ludzie  prawie nigdy nie przyznają się, że czegoś nie wiedzą, i powiedzą nam cokolwiek, można przez to pobłądzić
  • lepiej nie wybierać się do Kenii na rowerze w porze deszczowej, wiele dróg jest wtedy nieprzejezdnych, nawet by się nie dało przeprowadzić roweru przez błoto powstałe na drogach gruntowych po deszczu
  • części zapasowe lepiej mieć z sobą, gdyż w większości kraju dostępny jest tylko jeden, hinduski model roweru i nie byłoby części pasujących do zachodnich rowerów (więcej w dziale sprzęt)

Kontakt ze światem

  • praktycznie w całym kraju działają sieci komórkowe; dobrym rozwiązaniem jest kupno kenijskiej karty sim - sms'y do kraju mamy wtedy kilkukrotnie tańsze, a także często zdarza się, że musimy zadzwonić gdzieś w obrębie kraju

  • w większych miastach znajdują się kafejki internetowe - prędkość łączy nie powala na kolana, ale w końcu uda się odczytać pocztę i wysłać wieści z podróży

 

Do góry

 

© 2007 platki.waw.pl